Pisząc Marketing Gier Wideo ponad czternaście lat temu, byłem młodym człowiekiem u progu poważnego życia zawodowego. Pracowałem jako programista, studiowałem tworzenie gier, dopiero co ukończyłem studia MBA. W mojej głowie panowało twórcze i pozytywne poplątanie, w efekcie czego różne obszary i dyscypliny zaczęły wchodzić na siebie. Rezultat? Początki kariery to tworzenie mobilnych gier marketingowych, a kiedy przyszło do napisania książki – to powstał właśnie Marketing Gier Wideo. Jak więc widać, całkowicie zamieszałem w kociołku kompetencji.

Delivery – słowo klucz. Od lat (pozornie) nie zajmuję się marketingiem – pomagam natomiast zespołom z branży i (głównie jednak spoza niej) organizacjom w budowaniu efektywnego środowiska pracy. Środowiska, w którym rozumiemy nasze cele, słyszymy je i, ostatecznie, którego struktura delivery oraz sposoby działania maksymalizują szanse powodzenia. Im dłużej jednak żyję i pracuję z produktami, tym bardziej uświadamiam sobie aktualność niektórych założeń Marketingu Gier Wideo. Kluczowa myśl to ta, że marketing jest integralną częścią produktu.

Od czasu premiery w 2013 minęło dużo czasu. Czy nadal działałam w branży gier? Z przerwami, do dnia dzisiejszego. I po każdej takiej współpracy powtarzam sobie „to już był ten ostatni raz„. W międzyczasie mogliście mnie spotkać m.in. w GOG.COM, TEN SQUARE GAMES, HUUUGE GAMES, FUERRO GAMES. W ostatnich latach, po dłuższej przerwie, sporo czasu spędziłem w Super Pickle Games pomagając założycielom zbudować fundamenty studia od strony Delivery i procesów wytwórczych.

Produkt i Marketing mają nawet taki sam cel – maksymalizować wartość oferty. Na wszystko można spojrzeć z perspektywy produktu, w efekcie na wszystko można też spojrzeć z perspektywy marketingu. Więc TAK, zdecydowanie. Nadal zajmuję się marketingiem. Jakby też na to nie patrzeć, będę robił to przez całe życie. Podobnie z resztą jak Wy, drodzy czytelnicy 🙂